Jak uniknąć samotności?


Samotność stała się globalną „epidemią”. Wraz ze starzeniem się populacji zwiększa się problem braku odpowiedniej opieki nad ludźmi starszymi i ich izolacji. Wielu jest zdania, że staruszka z nudów wyglądająca przez okno to charakterystyczny obrazek przedstawiający smutną rzeczywistość. Nie chcesz tak spędzać jesieni życia? Zacznij działać już teraz. Coś da się zrobić.

Polscy seniorzy mają wiele powodów do narzekań. Służba zdrowia nie ułatwia im dbania o siebie, a w pewnym wieku zdrowie zaczyna szwankować niemal każdemu. Poza tym wielu ludzi otrzymuje wręcz „śmiesznej” wysokości emerytury, które w żaden sposób nie przystają do tego, co obiecywano w reklamach – po zakończeniu pracy miały czekać na Polaków wspaniałe możliwości, w tym wakacje w gorących krajach… Tymczasem coraz więcej ludzi czuje się opuszczonych i zapomnianych. Warto tego uniknąć – zobacz, jak.

Dbaj o relacje z najbliższymi

Dzieci dorastają i prowadzą własne życie, nierzadko z dala od domu rodzinnego. Jeśli jednak i z nimi i z członkami dalszej rodziny stanowicie zgrany zespół, możesz liczyć na ich choćby sporadyczne wizyty i częstsze telefony lub rozmowy przez Internet.

Troszcz się o przyjaciół

Nawet jeśli przyjaźnie rodzą się spontanicznie, ot po prostu dobrze się z kimś rozumiemy i czujemy do niego sympatię, to podtrzymywanie ich nie jest samoistne. Trzeba się postarać: poświęcić przyjaciołom swój czas, pamiętać o ich urodzinach czy innych ważnych rocznicach, zadzwonić niezobowiązująco (a nie tylko wtedy, gdy czegoś chcemy…), wykazywać zainteresowanie tym, co dzieje się w ich życiu, etc.

Wykorzystuj nowe technologie

Internet świetnie nadaje się do podtrzymywania kontaktów, gdy odległość między bliskimi jest znaczna lub zdrowie nie pozwala na swobodne przemieszczanie się. Jakość komunikatorów sieciowych jest już bardzo dobra i za darmo można rozmawiać z kimś przebywającym w Nowej Zelandii czy Polinezji Francuskiej. Poza tym naprawdę przydatne są portale społecznościowe – dzięki nim nawet niemobilni ludzie łatwo mogą pozostać w kontakcie ze znajomymi ze szkoły czy poprzedniej pracy.

Poszerzaj zainteresowania

To świetny sposób na poszerzenie grona znajomych i zawarcie przyjaźni z ludźmi, z którymi może cię łączyć wspólna pasja. Zapisz się do klubu książki, chadzaj na spotkania filmowe, dołącz do grupy ćwiczacej jogę w parku, etc. Nawet jeśli przyjdzie czas, w którym trudno ci będzie „ruszyć się” z domu, szersze grono znajomych daje większe szanse na uniknięcie izolacji. Co ważne, wiele z takich aktywności nie stanowi wielkiego wydatku i stać na nie niemal każdego.

Zaprzyjaźnij się z sąsiadami

Kiedyś sąsiedzi byli zżyci, dziś nierzadko nawet nie wiemy jak wygląda ktoś, kto mieszka za ścianą. Cenimy swoją prywatność kosztem relacji sąsiedzkich, tymczasem warto je budować, bo mogą być przydatne w wielu różnych sytuacjach – nie tylko, gdy trzeba pożyczyć trochę cukru czy poprosić o doglądanie mieszkania w czasie wakacyjnego wyjazdu, ale i kiedy ma się ochotę porozmawiać z kimś przy kawie.

Reklamy

Wolne dni w 2016 r. Co zrobić, by się nie narobić?


jak planować urlop, by najlepiej wykorzystać długie weekendy i święta.

W styczniu są dwa święta. 1 stycznia to Nowy Rok, 6 stycznia to święto Trzech Króli. Wystarczy wziąć cztery dni urlopu, by odpoczywać przez 10 dni.

W maju odpoczywamy dwa razy. 3 maja przypada we wtorek, zatem biorąc dzień urlopu, mamy czterodniowy weekend. Natomiast w czwartek 25 maja jest Boże Ciało. Analogicznie biorąc dzień urlopu, będziemy cieszyć się czterema leniuchowania.

 

Sierpień nie wypada w tym roku dobrze. Wolne 15 sierpnia, święto Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, wypada w poniedziałek.

Listopad prezentuje się obiecująco. 1 listopada to Dzień Wszystkich Świętych wypadający we wtorek, więc jednym dniem urlopu gwarantujemy sobie cztery dni odpoczynku. Z kolei w piątek przypada 11 listopada, czyli Święto Niepodległości, co przedłuży nam zwykły weekend o jeden dzień.

Święta w grudniu przypadają niekorzystnie. Pierwszy dzień świąt to niedziela, zatem mamy w pracy zaoszczędzimy tylko poniedziałek 26 grudnia.

Ciemna strona Windows 10. Czym grozi zainstalowanie nowego systemu?


W tym tygodniu Microsoft udostępnił w końcu oczekiwaną, najnowszą wersję swojego systemu operacyjnego. Windows 10 spotkał się z dość ciepłym przyjęciem ze strony użytkowników – również dlatego, że po raz pierwszy w swojej historii software’owy gigant zaoferował darmową aktualizację posiadaczom wcześniejszych wersji okienek. Tyle tylko, że „darmowa” jest tu terminem dość luźnym. Użytkownicy płacą bowiem w inny sposób – swoimi danymi, chciwie zbieranymi przez nową wersję Windowsa. Czy można tego uniknąć?

Za darmo, czyli kto płaci?

Internet przyzwyczaił nas już do tego, że wszystko jest w nim „darmowe” – czyli opłacane z reklam. Największym dostawcom usług i serwisów, jak Google czy Facebook, oczywiście od dawna nie wystarcza już jedynie wyświetlanie nam opłaconych przez zewnętrzne firmy banerów czy ogłoszeń. By zwiększyć swoją atrakcyjność dla reklamodawców oferują im dopasowanie użytkowników, znalezienie grup, dla których ich produkty będą najbardziej atrakcyjne. Robią to gruntownie analizując naszą działalność w swoich usługach. Automaty Google’a skrupulatnie „czytają” nasze maile, analizują zapytania wpisywane przez nas do wyszukiwarki, Facebook śledzi każdego „lajka”, komentarz czy udostępnienie.

Wszystko to oczywiście w celu „najlepszego dopasowania treści” do naszych preferencji, chociaż tak naprawdę dużo ważniejsze jest tu dopasowanie nas do sprzedanych reklam. Przyzwyczailiśmy się już do tego i jakoś tam się godzimy, zakładając, że działania w obrębie chociażby Facebooka traktować należy z pewną nieufnością. Jeżeli tylko mamy świadomość, że nic, co tam umieszczamy, nie jest i nie będzie prywatne, to jakoś da się w takiej rzeczywistości funkcjonować.

Windows jak Facebook

Trochę inaczej sprawa ma się z systemem operacyjnym. On kontroluje przecież wszystko co robimy na komputerze, ma dostęp do naszych plików, jest w stanie efektywnie śledzić każdy nasz ruch. Tym bardziej niepokojące jest więc, że Microsoft umieścił w Windows 10 szereg rozwiązań bliźniaczo podobnych do tych, jakie stosują internetowi giganci w swoich online’owych usługach.

W szczególności niepokój budzi następujący zapis w polityce prywatności:

„Będziemy uzyskiwać dostęp, ujawniać i zachowywać osobiste dane, w tym należące do ciebie treści (takie jak zawartość twoich e-maili, inna prywatna komunikacja i pliki w prywatnych folderach), kiedy będziemy w dobrej wierze uważać, że jest to konieczne”.

Dalej Microsoft wymienia sytuacje, w których może uznać za stosowne podejmowanie takich działań. Wymienia kwestie potencjalnych konfliktów z prawem, ochrony bezpieczeństwa swoich użytkowników, własnych serwerów czy własności. Można więc faktycznie wierzyć, że nasze dane nie będą wykorzystywane, jeżeli nie będzie to naprawdę konieczne. Ale to, że ostatecznie decyzja należy w tym miejscu do Microsoftu, wydaje się przynajmniej niepokojące.

Jak tego uniknąć

W rzeczywistości oczywiście większość danych, zbieranych automatycznie przez najnowszy system Microsoftu, służy dopasowywaniu reklam do naszych preferencji. Nie każdy musi uważać, że jest w tym coś złowrogiego, ale przyznać trzeba, że analiza wszystkiego, co robimy na komputerze to jednak trochę inna para kaloszy, niż śledzenie naszej działalności w konkretnym serwisie internetowym. Na szczęście tego śledzenia można uniknąć.

Jeżeli dopiero będziecie instalować Windows 10, nie godźcie się na „instalację ekspresową”. Będziecie wtedy mogli już na wstępie wyłączyć dostęp poszczególnych programów do danych lokalizacji i wyłączyć asystentkę wyszukiwania Cortanę (która, chociaż może być użyteczna, zbiera jednocześnie informacje o wszystkim, czego i gdzie szukamy).

Po zainstalowaniu systemu poszczególne opcje znaleźć można na trzynastu (!) ekranach w sekcji Ustawienia -> Prywatność. Warto tu powyłączać wszystko, co do czego nie mamy absolutnej pewności, że jest nam potrzebne.

Ostatnia, ale bardzo ważna opcja związana z prywatnością ukryta jest z jakiegoś powodu poza ustawieniami samego systemu operacyjnego. Znaleźć ją można na stronie: https://choice.microsoft.com/pl/opt-out. Tutaj możemy zrezygnować z wyświetlania spersonalizowanych reklam w przeglądarce na naszym komputerze.

Top 5 najlepszych lodówek side-by-side


Od dobrych kilku lat dużą popularnością cieszą się lodówki typu side-by-side. Przybywa zarówno klientów zainteresowanych tymi modelami, jak i samych produktów oferowanych przez producentów.

Side-by-side to bardzo pojemne lodówki, najczęściej dwudrzwiowe, chociaż na rynku pojawiają się również urządzenia typu French Door (czterodrzwiowe). Czy jest to dobre rozwiązanie dla każdego? Zdecydowanie nie. Na ten typ lodówek, w szczególności powinni zwracać uwagę konsumenci, którzy mają wieloosobowe rodziny lub też często gotują i lubią mieć spory zapas produktów pod ręką. Jeśli obecnie jesteście na etapie wyboru lodówki side-by-side to trafiliście pod właściwy adres. Poniżej przedstawiamy wam kilka interesujących modeli, ograniczając się do urządzeń w cenie do 5000 zł. A zatem: jaką lodówkę wybrać?

1. Samsung RS7528THCSL/EF

Nasz ranking zaczynamy od jednego z największych producentów sprzętu AGD (i nie tylko). Mowa tu oczywiście o Samsungu. Pojemność chłodziarki wynosi 361 litrów, a zamrażarki 211 litrów. Producent zastosował w tym sprzęcie system Twin Cooling Plus, który zapewnia odpowiedni poziom temperatury oraz wilgotności, nawet po otwarciu drzwi. Urządzenie zostało również wyposażone w technologię No Frost oraz MultiFlow, które gwarantują równomierne rozchodzenie się powietrza wewnątrz lodówki.

RS7528THCSL/EF należy do klasy energetycznej A++ . Dodatkowo posiada przestronną szufladę Big Box, dzięki czemu bez problemu zmieścimy nie tylko arbuza, ale i główkę kapusty. Ponadto producent zastosował w prezentowanym modelu technologię Twin Cooling System, zapewniającą odpowiedni poziom temperatury i wilgotności. Urządzenie można kupić już za 3299 zł.

2. Hotpoint-Ariston E4D AA B C

Kolejne urządzenie można kupić już za 2599 zł, co akurat stanowi ciekawą propozycję w przypadku sprzętu typu side-by-side. Oczywiście nie należy się spodziewać, że dostaniemy prawdziwego giganta z całą masą technologii. Pojemność chłodziarki wynosi 292 litry, a zamrażarki 110 litrów.

Model należy do klasy energetycznej A+ i posiada system No Frost. Produkt wyposażono powłokę antybakteryjną, co stanowi barierę zabezpieczającą przed rozmnażaniem się bakterii i drobnoustrojów oraz o funkcję Super Cool, która skutecznie obniża temperaturę wewnątrz chłodziarki i zamrażarki.

3. LG GSB325PVQV

Ten model posiada system No Frost i należy do klasy energetycznej A+. Pojemność chłodziarki wynosi 346 litrów, a zamrażarki 186 litrów. W urządzeniu zastosowano technologię LED, co pozwala znacznie ograniczyć zużycie energii oraz zapobiec niepotrzebnemu nagrzewaniu się wnętrza.

Dodatkowo producent zainstalował w urządzeniu uszczelki Bioshield, która pokryte są środkiem antybakteryjnym chroniącym przed rozwojem pleśni. Urządzenie kupimy w cenie 3299 zł.

4. AMICA FY408.3 DFX

Mamy do czynienia z lodówką o całkowitej pojemności 435 litrów (272 litry przypadają na chłodziarkę, a 138 na zamrażarkę). Urządzenie należy do klasy energetycznej A+ i doczekało się m.in. systemu No Frost, alarmu niedomkniętych drzwi, które uruchamiają się automatycznie wtedy, gdy drzwi chłodziarki są otwarte dłużej niż 30 sekund. Dodatkowo urządzenie zostało wyposażone w funkcję Wakacje, która idealnie sprawdzi się podczas dłuższej naszej nieobecności w domu. Technologia ta została stworzona po to, żeby zmniejszyć zużycie energii elektrycznej i uchronić przed przykrym zapachem , które często powstaje, gdy urządzenie jest wyłączone przez dłuższy czas. Lodówka firmy Amica można kupić w cenie 3899 zł.

5. Beko GNE 134631 X

Pojemność chłodziarki wynosi 380 litrów, a zamrażarki 155 litrów. Urządzenie marki Beko wyposażono w system No Frost, komorę zerową, służącą do przechowywania szybko psujących się produktów oraz komorę Multizone, którą dowolnie możemy przekształcić z komory zamrażarki w chłodzącą.

Model należy do klasy energetycznej A++ i posiada alarm otwartych drzwi oraz uszczelki antybakteryjne. Ponadto lodówka została wyposażona w technologię Active Fresh Blue Light, która pozwala dłużej zachować świeżość owoców i warzyw oraz filtr antyzapachowy, skutecznie neutralizujący wszystkie niechciane zapachu. Urządzenie kupimy w cenie 4299 zł.

Oczywiście przed dokonaniem zakupu należy zastanowić się czy faktycznie tak duży sprzęt jest nam potrzebny w kuchni i czy mamy gdzie go usadowić. Niestety lodówki typu side-by-side zajmują sporo miejsca i z pewnością nie nadadzą się do małych kuchni. Ponadto jest to sprzęt nieodpowiedni dla singli oraz par. Z pewnością z lodówek mogą korzystać osoby posiadające większe rodziny, dzięki czemu w pełni wykorzystają możliwości tego sprzętu.

Sposoby na upał w domu


Jak sobie radzić z upałem?

Coraz wyższe, zakrawające o tropikalne temperatury panujące ostatnio w Polsce sprawiają, że każdy powiew najmniejszego choćby chłodu jest na wagę złota. Naturalnie w trakcie letnich upałów każdy z nas woli zostać w domu niż niepotrzebnie z niego wychodzić. Upał nie daje nam odpocząć, co negatywnie wpływa na samopoczucie. Jak przetrwać lato w mieszkaniu i stworzyć odrobinę chłodu?
Oczywiście najprostszą, ale jednocześnie najdroższą opcją jest klimatyzacja. Aby zamontować klimatyzację w mieszkaniu, należy uprzednio uzyskać zgodę spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej. I jest to niestety warunek konieczny. W przeciwnym razie dość szybko dostaniemy pismo wzywające do demontażu urządzenia. Dobrą wiadomością jest to, że postępowanie tego typu jest bezpłatne, a więc koszty związane z montażem klimatyzacji nie wzrastają.

Katarzyna Surma, WGN Nieruchomości

Warto rozważyć zakup droższego, ale tańszego w eksploatacji klimatyzatora. Według obliczeń specjalistów urządzenia z klasą energetyczną A pozwalają znacząco obniżyć koszt zużywanej energii. Mniejsza awaryjność to również niższe koszty ewentualnych napraw. I w tej klasie przedział cenowy jest różny – zaczyna się od 4000 zł i pnie się w górę.
Przy montażu klimatyzacji należy pamiętać również o serwisie klimatyzatora. Raz w roku powinno się przeprowadzić porządne czyszczenie i konserwację urządzenia, aby uniknąć w przyszłości dolegliwości związanych z wdychaniem grzybów i pleśni, które zadomawiają się na wilgotnych powierzchniach klimatyzatorów. Koszt jednego serwisu to ok. 100 zł, a producenci zalecają zrobienie ok. 2 serwisów rocznie, przy regularnej eksploatacji

Jeśli koszt związany z klimatyzowanym chłodzeniem jest dla ciebie zbyt duży, pomyśl o wiatraku. Zazwyczaj już przy pierwszych dniach upałów z półek sklepowych znikają wszystkie modele, zatem z ich zakupem trzeba się spieszyć. Aby uzyskać jak najlepsze efekty, należy ustawić urządzenie w kierunku… sufitu. Sprawna cyrkulacja powietrza w całym pomieszczeniu sprawi, że będziesz lepiej odczuwać chłód na skórze. Kierowanie podmuchu powietrza na twarz może się skończyć wychłodzeniami prowadzącymi do przeziębień. Koszt zakupu przeciętnego wiatraka to ok. 50 zł.

Jeśli nie masz dostępu do dobrodziejstw techniki, warto posłużyć się pomysłami naszych babć. Są wśród nich sposoby, które z pewnością zaciekawią osoby dbające o ekologię, bo żaden z nich nie wymaga użycia energii elektrycznej.
Sprawdzi się np. mokre prześcieradło przewieszone przez okno – nawilżone powietrze uprzyjemni przebywanie w mieszkaniu. Jeśli włożysz prześcieradło do lodówki na godzinę przed spaniem, upalna noc będzie dużo bardziej znośna.

Z kolei babcine mieszanki ziół, takich jak mięta pieprzowa czy rozmaryn, to świetna propozycja dla fanów aromaterapii. Te odświeżające zioła orzeźwią powietrze, jeśli wrzucisz je do miski z wodą i postawisz w pomieszczeniu, w którym najwięcej przebywasz. Uczucie chłodu gwarantowane.

Dobry efekt daje też pryskanie roślin – odparowywana woda odczuwalnie schładza powietrze w mieszkaniu. No i oczywiście na koniec warto wspomnieć o najważniejszym – nic się tak nie sprawdza, jak rolety i żaluzje, które zaciemniając pomieszczenie, nie przepuszczają do środka żaru.
Pamiętaj o regularnym wietrzeniu mieszkania, zwłaszcza wtedy, kiedy temperatura na zewnątrz jest niższa, czyli rano i wieczorem. Wywietrzone pomieszczenie, a co za tym idzie, chłodniejsze ściany dłużej nagrzewają się w ciągu dnia, dzięki czemu chłód jest odczuwalny dłużej, co jest jednym z najlepszych sposobów radzenia sobie z upałem w mieszkaniach.

Nie zabiorą prawa jazdy za fotoradar?


Jak wylicza „Dziennik Gazeta Prawna”, spośród 350 stacjonarnych fotoradarów, którymi zarządza Inspekcja Transportu Drogowego, aż 262 znajdują się w terenie zabudowanym. Oznacza to, że w przypadku sfotografowania samochodu jadącego o ponad 50 km/h szybciej niż wskazują znaki, kierowca auta powinien stracić prawo jazdy na 3 miesiące. Nie jest to jednak takie proste. List z propozycją przyznania się do winy lub wskazania kierowcy może przyjść do właściciela uwiecznionego auta nawet 180 dni po zajściu zdarzenia. Potem trzeba ustalić, kto prowadził. Jeśli nie jest to właściciel, należy odesłać korespondencję do ITD wraz z wskazaniem właściwej osoby. Ta może się przyznać, albo też wskazać kolejną osobę. W niektórych przypadkach może się więc zdarzyć, że nim znajdzie się osoba, która przyzna się do przewinienia, sprawa się przedawni. Stanie się tak, gdy od zdarzenia upłynie rok, a odpowiednie służby nie podejmą działań. Jeśli postępowanie trwa, obowiązuje termin dwóch lat.

Najłatwiejszym sposobem na uniknięcie zatrzymania prawa jazdy za uwiecznione przez fotoradar przekroczenie prędkości jest nieprzyznanie się do winy i odmowa wskazania sprawcy. Wypełniając dokumenty nadesłane przez ITD właściciel może wypełnić w części A rubrykę „Przypadek III”. W ten sposób oświadcza on, że nie wskaże osoby, która prowadziła pojazd w czasie popełnienia wykroczenia. W tym przypadku nie można ukarać posiadacza samochodu za przekroczenie prędkości, bo oświadcza, że to nie on go prowadził. Nie można więc zatrzymać prawa jazdy, ani naliczyć punktów karnych. Jaka jest cena takiego rozwiązania? W myśl Kodeksu wykroczeń (art. 96 par. 3) otrzymuje się grzywnę za niewskazanie sprawcy. Wynosi ona od 200 do 5000 zł. Oczywiście należy spodziewać się kwoty wyższej niż ta za samo wykroczenie, a w przypadku przekroczenia prędkości o ponad 50 km/h jest to 500 zł, ale do górnej granicy wyznaczonych prawem widełek się nie zbliżymy. Jednak wielu kierowców na pewno wybierze wyższą karę, a nie utratę prawa jazdy.

Co pokazuje policjant kierujący ruchem?


Nie wjeżdżać

Jeśli kierujący ruchem policjant, w tym wypadku policjantka, jest skierowany do nas tyłem i ma rozłożone ramiona, oznacza to zakaz wjazdu na skrzyżowanie. W takiej sytuacji pieszym nie wolno wejść na jezdnię.

Uważaj i przygotuj się do jazdy

Gdy osoba kierująca ruchem skierowana jest do nas przodem lub tyłem i jedną z rąk ma podniesioną, a drugą opuszczoną, trzeba przygotować się do startu. Tak sygnalizuje się to, że zaraz zmieniony zostanie kierunek ruchu na skrzyżowaniu. Ci, którzy czekają na wjazd, będą mogli ruszyć. Ci, którzy zbliżając się do skrzyżowania, widzą policjanta w takiej pozycji, ale z boku, muszą mieć się na baczności. Oznacza to, że choć samochody przed nami przejeżdżają przez skrzyżowanie, nam może się to nie udać, gdyż zaraz policjant wstrzyma ruch w tym kierunku i otworzy przejazd tym, którzy czekają w poprzecznych ulicach.

Policjant przywołuje

Ten rzadziej używany gest oznacza przywołanie pojazdu na środek skrzyżowania. Dłonią wskazywane jest miejsce, w którym należy się zatrzymać.

Skręcaj w lewo

Takie ruchy pozwalają na wykonanie skrętu w lewo.

Stop z lewej

W ten sposób policjant zatrzymuje ruch ze swojej lewej strony.

Bezkolizyjnie w lewo

Co oznaczają te gesty? Na powyższych zdjęciach policjantka zatrzymuje ruch ze swojej lewej strony, pozwalając jednocześnie na opuszczenie skrzyżowania tym, którzy po jej prawej stronie czekają na możliwość skręcenia w lewo.

Policjant otwiera ruch

Osoba kierująca ruchem w takiej pozie to raczej rzadki widok. Jak się więc zachować? Kierowcy oraz piesi, wobec których funkcjonariusz zwrócony jest tyłem lub przodem, mają zakaz wjazdu lub wejścia na skrzyżowanie.

tak tylko na żadnych kursach nie uczą tych sygnałów może od tego by zaczęli